9 Komentarze

  1. Nie można się oszukiwać. Jeśli organizm potrzebuje owoców, nie zastępujesz ich mięsem, prawda?
    To fakt – musisz zmienić sposób myślenia, ale nie w ten sposób.
    Fakt, musisz na razie pogodzić się z brakiem mężczyzny u boku, ale kto powiedział, że na stałe? Jeśli za pięć lat pojawi się w Twoim życiu ten właściwy, to powiesz mu: „sorry, za późno, ja już się pogodziłam ,że jestem sama?”

    Tymczasem żyj dniem dzisiejszym. Nie udawaj. Dawaj ciepło, ale nie na przekór sobie. Przyznaj się przed samą sobą: „tak, fajnie byłoby kogoś mieć” – powiedz sobie to sama w twarz. Nie uśmiechaj się po amerykańsku, nawet wtedy, gdy nie ma powodu do uśmiechu, a nader wszystko ,nie dorabiaj pustej filozofii do tego, że jesteś sama, tzn. nie masz mężczyzny.

    Znajdź hobby – czytaj, rów zdjęcia, załóż o tym blog – rób cokolwiek, co przyniesie Ci kolejne znajomości…

    • Nikomu nie życzę tak traumatycznych przejść… Przede wszystkim muszę zadbać o bezpieczeństwo swoje i dzieci. Nigdy więcej nie mogę zaufać komuś, kto nas skrzywdzi.

      • Niepokojące jest, że popadasz w skrajności. Musisz się ogarnąć. To, że ktoś Cię skrzywdził, nie usprawiedliwia tego, że kiedyś możesz skrzywdzić kogoś innego, kogoś, kto będzie obiektywnie rzecz biorąc zasługiwał na jakieś względy, choć zwykłą znajomość.
        Chodzi o zdroworozsądkowe podejście do ludzi.
        Czasem problem tkwi po środku – zastanów się nad swoją postawą w relacjach z ludźmi.

        • Jeszcze nie doszłam do siebie po tym co mnie spotkało. Jeszcze musi trochę czasu upłynąć i ja muszę mocno pracować nad sobą i nad relacjami z ludźmi.

          • Oczywiście, Ty sama musisz być gotowa, żeby wyjść do ludzi – tylko, tak jak już napisałam, zachowaj we wszystkim zdrowy rozsądek

      • Widzę że doszłaś do wniosku „singielka to jest to”. To także wybór postawy, życia, ciekawe na jak długo. Inne pytanie – jak zaaklimatyzowałaś się w nowej pracy?

  2. Nie możesz zamykać się na wszystkie opcje – chociaż wiem, jak łatwo to powiedzieć i jak trudno zrobić. I jak trudno znów zaufać komuś, kto pojawi się na horyzoncie nie dzisiaj, nie za tydzień, nie za miesiąc – może, ale za pół roku? Za rok? Życie pisze najróżniejsze scenariusze i nie możesz się na nie zamykać.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.